Kiedyś spotkałem się z twierdzeniem "Ci którzy nie wiedzą - mówią, Ci którzy wiedzą - milczą". Być wspomniany cytat należy do książki "Minuta Mądrości" Anthonego de Mello, ale chyba nie ma to większego znaczenia.
Moje skojarzenie z tamtych czasów było bardzo negatywne. Wyobrażałem sobie półgłówków z ustami pełnymi frazesów i tych "mądrych" (kojarzonych jednak z "lożą szyderców") , którzy wolą zachować milczenie (by na wspomnianych półgłówków nie wyjść w oczach innych ludzi). Konia z rzędem temu kto zmusi mnie do przyznania się do jednej lub drugiej grupy ;))
Dziś patrzę inaczej. Widzę osoby, które mówią bo poszukują, testując swoje/odkryte prawdy w oczach innych ludzi. Widzę też ludzi, którzy również doświadczają i odkrywają wiele. Frustruje ich jednak brak możliwości przekazania tych doświadczeń i odkryć. Gdy próbują, kończy się to rozczarowaniem. Dlatego milczą.
Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie teza, że walka ze słabościami podobna jest do starań o utrzymanie sterylnej próżni w nieszczelnym pomieszczeniu. Ile szczelin by nie zatykać zawsze pojawi się kolejna, którą dostanie się powietrze. Ba! powietrze potrzebne przecież do przetrwania w tym pomieszczeniu (sic!). ....
Mam taką fantazję by zamiast o sterylną próżnię starać się o świeże powietrze. Akceptować miejsce, w którym się znaleźliśmy, doceniać siebie i innych.
Człowiek, który docenia cieszy się i jest wdzięczny. Sobie i innym.
Człowiek, który docenia umie podziękować. Sobie i innym.
Człowiek, który docenia potrafi dostrzec pokój serca ... i pozostać w nim. Dla siebie i dla innych ;)
Filozoficznie o czerpaniu radości z każdego dnia, jakikolwiek by nie był. Na końcu wszystko będzie dobrze - jeśli nie jest - to jeszcze nie koniec!
Szukaj na tym blogu
środa, 20 listopada 2019
czwartek, 10 maja 2018
Droga Krzyżowa 2018
Co prawda z opóźnieniem, ale podzielę się rozważaniami Drogi Krzyżowej, które napisaliśmy na spotkaniu wspólnoty Ruchu Światło-Życie. Bardzo polecam!!!
Stacja
1 – Jezus na śmierć skazany
Wolność.
Jak można mówić o wolności, gdy dobry człowiek zostaje niesprawiedliwie
skazany? Gdy Bóg staje przed sądem zamiast nas, zostaje skazany za nasze
grzechy. Może to uczynić, ponieważ jest wolny. Również nas pragnie wyzwolić
od nieustającego osądzania innych. Jak często sam, sama skazuję drugiego
człowieka za niepodobający mi się czyn, za zasłyszane słowo, czy krzywe
spojrzenie. Jak często powodem tych sądów jest moja złość na cały świat, że nie
wygląda on tak, jakbym chciał, chciała.
Jezu
naucz mnie nie osądzać bliźniego, ale patrzeć na niego Twoimi oczami pełnymi
miłości.
Stacja
2 – Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
Czy
Jezus musiał wziąć krzyż? Czy mógł zdecydować inaczej? W Ogrójcu modlił się
tymi słowami: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech mnie ominie ten kielich.
Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty” (Mt 26,39). I chociaż mógł zrezygnować, bo
przecież był wolny, dobrowolnie oddał za nas życie, jednocześnie wypełniając
wolę Ojca. Powodowała to miłość do Ojca
i do ludzi.
Codziennie
modlimy się wypowiadając słowa Ojcze
nasz … bądź wola Twoja. Ale czy tego chcemy? Czy świadomie poddajemy się
woli Bożej? Czy może czynimy ją tylko wtedy, gdy jest zgodna z naszą, kiedy nam
odpowiada?
Panie
Jezu, naucz nas rozpoznawać, co jest Twoją wolą i pragnąć ją wypełniać.
Stacja 3 – Jezus pierwszy raz upada pod krzyżem
Chcemy aby w życiu zawsze się nam dobrze układało, aby nie było
kłopotów i potknięć. A Jezus w przypowieści o domu na skale zaznaczył, że
przeciwności należy się spodziewać. Powiedział tak: Spadł deszcz, wezbrały
potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. Jezusa też uderzono i
popchnięto by upadł. Nas jego uczniów też to spotka. Będą sytuacje gdy niejako
„stracimy grunt pod nogami”. Ale to nie musi być koniec. Jezus powstaje i idzie
dalej. Dla nas też trudności mogą być okazją do odnowy i mocniejszego zaufania
Bogu.
Panie Jezu wyzwalaj nas z fałszywego wyobrażenia, że należy się
nam życie łatwe i bezproblemowe.
Stacja
4 – Jezus spotyka swoją Matkę
Jezus
uczy nas, że wola Ojca jest ponad ziemskie więzy, nawet tak silne, jak wiążące
matkę i syna. Jeśli jesteś matką, Jezus wyzwala cię z fałszywego obowiązku
noszenia krzyża swojego dziecka. Jeśli słuchając bólu zabierzesz ten krzyż,
cała droga straci sens. Nie będzie śmierci, nie będzie zmartwychwstania. Jeśli
jesteś synem, bądź wierny powołaniu. Fałszywa miłość do matki każe ci zostawić
krzyż. Zaufaj Bogu i idź dalej.
Jezu
proszę uwalniaj nas od fałszywych miłości i uzdalniaj do prawdziwej miłości. Do
niesienia swojego krzyża.
Stacja
5 – Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi
Z
Księgi Syracha: „Kto dobrodziejstwami za dobrodziejstwa odpłaca, pamięta o
przyszłości, a w chwili potknięcia się znajdzie podporę”.
Możemy
wesprzeć innych ludzi w ich drodze do wyzwolenia. Możemy wspomóc ich modlitwą,
rozmową, wsparciem. Również formą pomocy bliźnim jest Krucjata Wyzwolenia
Człowieka, gdzie podejmujemy abstynencję od alkoholu i innych używek.
Udzielenie
pomocy drugiemu człowiekowi, wyzwala nas z myślenia tylko o sobie. Ważna jednak
jest nasza intencja, abyśmy czynili to w wolności.
Panie
Jezu pomóż nam dostrzegać, że niezależnie od tego, jak ciężkie są nasze
przewinienia, my też możemy pomóc nieść krzyż drugiemu człowiekowi.
Stacja
6 – Weronika ociera twarz Jezusowi
Wczujmy
się w sytuację Weroniki, ocierającej twarz cierpiącemu Jezusowi. Nie boi się
ani żołnierzy ani opinii tłumu gapiów. Nie boi się o siebie. A ja? Czy dostrzegam
człowieka cierpiącego? Czy chcę mu pomóc ze względu na braterską miłość? Czy
może raczej boję się, że stracę swój cenny czas, że coś mnie ta pomoc
będzie kosztować? Że trzeba będzie się jakoś zaangażować.
Jezu,
proszę wyzwalaj nas od lęku przed pomaganiem ubogim i od dbałości o własny
komfort życiowy.
Stacja
7 – Jezus drugi raz upada pod krzyżem
Kolejny mój upadek. Powtórzył się. Znowu może się powtórzyć.
Taka jest prawda o naszej ludzkiej kondycji. Nawet gdy jesteśmy blisko Boga
upadki nadal będą. Przez takie doświadczenie przechodził też święty Paweł
apostoł, który pisał „Aby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi
został oścień dla ciała, wysłannik szata, aby mnie policzkował – żebym się nie
unosił pychą”. Upadek nas nie przekreśla w oczach Boga ale wyzwala nas z
pychy duchowej. Wyzwala z myślenia, że jesteśmy lepsi i bardziej święci od
innych.
Panie Jezu prosimy Cię: Otwieraj nasze oczy, byśmy chcieli
zobaczyć prawdę o nas samych.
Stacja
8 – Jezus spotyka płaczące niewiasty
Jezus
spotyka płaczące niewiasty i wyzwala je z życia zastępczego. Wyzwala z życia
życiem innych ludzi. Chciałby spotkać je w ich sercu i dać życie, przynieść
obietnicę zmartwychwstania. Ale o ile łatwiej jest powierzchownie żyć losami wymyślonych
postaci z seriali, filmów, opowieści. O ile łatwiej zapomnieć o własnym sercu i
jego potrzebach.
Jezus
zaprasza cię do twojego serca, bo chce cię spotkać i wyzwolić.
Stacja
9 – Jezus trzeci raz upada pod krzyżem
Najcięższy upadek. Gdy taki się nam zdarzy możemy usłyszeć
podszepty od „złego”, że czegoś takiego Bóg nie wybaczy. Że są granice Bożego
Miłosierdzia. Że czasem Bóg już nie odpuszcza winy ale skazuje. Że potępia.
Ale to nie jest prawdziwy obraz Boga. Bóg mi przebacz zawsze gdy
będę żałował i prosił ze skruchą o przebaczenie. MIŁOSIERDZIE BOGA NIE MA
GRANIC. Bóg mówi: Choćby Wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją.
(Iz 1,18)
Panie Jezu, wyzwalaj nas z fałszywego obraz Boga jako surowego
sędziego, a odnawiaj wiarę w Jego
nieskończone miłosierdzie.
Stacja
10 – Jezus z szat obnażony
Po
ludzku patrząc nie ma już nic zakrytego, ukrytego, swojego, żadnej intymności.
Wszystko zostało wystawione na światło dzienne. Chrystus z szat obnażony wzywa
nas do stanięcia w prawdzie, bo prawda nas wyzwoli.
Wstydzimy
się tego, co nie jest miłe Bogu. Wygodniej jest nie widzieć, by nie podejmować
wysiłku zmiany tego, co widzimy w świetle prawdy. Chrystus wyzwala nas z lęku
przed prawdą, która może być nieprzyjemna, z obawy przed zranieniem i wyrwaniem
ze stabilności, komfortu, z lęku przed opinią innych.
Panie
Jezu daj nam odwagę stawania w prawdzie o sobie.
Stacja
11 – Jezus przybity do krzyża
To ja
przybijam Jezusa do krzyża za każdym razem, kiedy grzeszę.
Bóg pragnie
nam ukazać, że nasze słowa, nasze plotki nigdy nie pozostają bez wpływu na
życie naszych bliźnich i naszej wspólnoty. Z jaką łatwością przychodzi nam
oskarżać innych o nasze niepowodzenia, popełniane błędy. Z jaką łatwością
przychodzi nam przybijanie bliźniego do krzyża.
Jezu
prośmy, abyśmy nie byli zatwardziałymi winowajcami, ale ludźmi wpatrzonymi w
Ciebie.
Stacja
12 – Jezus umiera na krzyżu
Jezus
umierając na krzyżu pokazuje nam, że nie musimy się bać. Jeśli będziesz wierny
jego przykazaniom, to też na końcu drogi zostaniesz przybity do swojego krzyża
i umrzesz. Jednak będzie to śmierć dla twojego bólu, problemów, cierpień,
prześladowania. Nie jesteś nimi. Jesteś nieśmiertelny, nieśmiertelna.
Warto
było!
Stacja
13 – Jezus zdjęty z krzyża i złożony w ramionach Matki
Pan
Bóg nie tylko podnosi nas z naszych upadków, ale też zdejmuje z krzyża, czyli
pozwala nam doświadczyć ulgi, prawdziwej wolności, spokoju ducha już tu na
ziemi. A u kresu ziemskiej wędrówki, po oczyszczeniu, przyodziewa nas w czyste,
pachnące wonnymi olejkami płótna, abyśmy byli godni powrotu do domu Ojca.
Dlatego
prosimy Boga: Daj nam serca czyste!
Stacja
14 – Jezus złożony do grobu
Człowiek
tak bardzo chciałby być panem rzeczywistości. Nie wiem, ile masz lat. Czy żyjąc
myślisz o przyszykowaniu sobie miejsca na cmentarzu, pomnika przy ścieżce, by
dzieciom łatwiej było trafić...
Jezus
zachęca nas do tego, by skupić uwagę na najważniejszym, na zmartwychwstaniu.
Wtedy wszystko zostanie wam dodane. Pamiętacie, co Jezus mówił o liliach i
ptakach? Że nie potrzebują się troszczyć o dobra doczesne. To, o czym mówił,
tym żył.
Jezus
nawet leżąc w grobie, uwalnia nas od przywiązań. Nawet jeśli są pomnikami.
piątek, 30 marca 2018
Znowu do Świąt nie gotowi
Gościnny jest Gospodarz domu: przyjmuje ostatniego jak pierwszego; zaspakaja i tego, kto od jedenastej godziny pracował podobnie jak tego, kto od pierwszej.
Może rzeczywiście masz pecha, a może jednak masz szczęście, że nie jesteś gotowa/-y do Świąt. Minął wielki post, teraz mija połowa wielkiego tygodnia. Prawie tego nie zauważyłaś? Nic nie zmieniłeś, poza tym pierwszym tygodniem gorliwości a może jeszcze drugim tygodniem „realizacji” postanowień wielkopostnych.
Czy nie jest tak, że często, z przyzwyczajenia, mylimy cel ze środkami do niego prowadzącymi? Czy nie jest nam łatwiej „przeżyć” wielkopostne nabożeństwa i wypełniać postanowienia, bo tak trzeba i jest potem co wyznać w konfesjonale, jak się w pełni nie uda?
Pobożność pasyjna, żałoba wielkiego postu są mocno wpisane w naszą duchowość: katolicką i polską. Pięknych nabożeństw, wzniosłych bądź moralizatorskich rekolekcji może być całkiem sporo. I dobrze, że są. Dobrze przejść drogą krzyżową, gorzko żałować za swoje grzechy jak kobiety z Jerozolimy powinne były uczynić (przecież nie tylko współczujesz Jezusowi i nad Nim płaczesz?). A i rekolekcyjne słowa mogły zapaść głębiej w twej pamięci, w sercu, w umyśle. To jednak są tylko środki, które mogą pomóc w dotarciu do celu. Do radości paschalnej, która w liturgii trwa znacznie dłużej niż wielki post, choć trudno spotkać szczególne nabożeństwa wielkanocne. Podobnie cóż znaczą jednorazowe postanowienia wobec stałego nawracania się, przemiany w myśleniu naszym, jak powie św. Paweł.
Ale nawet i teraz, w ostatniej godzinie można wejść w Przejście (Paschę) Jezusa. Wejść przez oczyszczającą jałmużnę, które wedle Starego Testamentu pomaga w zgładzeniu grzechu (Syr 3,30). Wejść przez towarzyszenie komuś cierpiącemu. Wejść przez pomoc dobrym słowem, które wyraża radość Świąt Paschalnych.
Takie dobre, pocieszające słowo odnajduję w jednej z homilii św. Jana Chryzostoma. Homilii, która wyprzedza nieco czas i wprowadza nas, nieprzygotowanych w sam środek Wielkiej Niedzieli Zmartwychwstania: „Jeśli ktoś jest uczciwy i pobożny, niech znajdzie radość w tej dobrej i pełnej światła uroczystości. Jeśli ktoś jest roztropny, niech wejdzie, ciesząc się, do radości Pana swego. Jeśli ktoś dźwigał udręki postu, niechże otrzyma dziś słuszną zapłatę. Jeśli niósł trudy pierwszej godziny, niech sprawiedliwą otrzyma należność. Jeśli ktoś przyszedł po trzeciej godzinie, niechże świętuje z wdzięcznością. Jeśli ktoś dopiero po szóstej godzinie się dołączył, niechże nie ma żadnej wątpliwości, ponieważ niczego nie traci. Jeśli ktoś spóźnił się nawet do dziewiątej godziny, niech przychodzi bez wahania. Jeśli ktoś zdążył dopiero na jedenastą, niech wcale nie boi się zwłoki. Albowiem gościnny jest Gospodarz domu: przyjmuje ostatniego jak pierwszego; zaspakaja i tego, kto od jedenastej godziny pracował podobnie jak tego, kto od pierwszej. I nad ostatnim się lituje i pierwszego wynagradza; i jednemu daje i drugiego wspomaga; i uczynki przyjmuje i z chęci się cieszy; i wysiłki szanuje i zamiary pochwala.
A więc przyjdźcie z radością do swego Pana: i pierwsi i drudzy przyjmijcie zapłatę. Bogaci i ubodzy, wszyscy razem się cieszcie. Starający się i lekkomyślni, uczcijcie ten dzień. Ci, co pościli i ci, co nie pościli, weselcie się dziś…”
Gdy czytam te słowa, to już naprawdę chcę, by rozbłysła Wielkanoc. Niezależnie od tego, na ile jestem gotowy.
29 marca 2018, 9:53
Autor:
Marcin Lisak OP
Urodzony w 1975 roku. Przez ostatnie lata pracował wśród Polaków w Irlandii, wykładał także w Rzymie. Mieszka na warszawskim Służewie.
piątek, 3 listopada 2017
Ciemne dni
Jesienny spleen
Depresyjne myśli
Niemoc
Przygnębienie
Samooskarżanie
Poczucie bólu
Lękliwość
Ochota by się schować
Ucieczka w sen
Ucieczka w lenistwo
Ucieczka w używki (jedzenie, picie, oglądanie, ...)
Brak energii
Ciemne dni
Jeśli powyższe było kiedyś Twoim doświadczeniem - doskonale wiesz o czym piszę. Tutaj postawię pytanie: czy będąc w tym stanie ktokolwiek zastanawiając się "skąd się to wzięło? jaki miało początek?" jest w stanie udzielić szczerej odpowiedzi na to pytanie?
To zaskakujące, że najczęściej nie lub odpowiedzi odnoszą się do błahych czy też wyolbrzymionych przyczyn. Osobie zainfekowanej takim stanem wydaje się, że "tak było zawsze", "nie ma już wyjścia". Co gorsza mogą pojawić się myśli o rzekomo "słusznej karze", "takim już losie" czy czymś podobnym.
To jest kłamstwo. Na tyle perfidne by trzymać zaatakowaną osobę możliwie daleko od dobrego lekarstwa - obecności innych osób. Tak, bo Bóg przychodzi przez osoby. Nawet, jeśli to przypadkowi ludzie w metrze, autobusie, na przystanku czy w centrum handlowym. Nie musisz z nimi rozmawiać. Po prostu daj sobie zgodę na istnienie. Bądź ty i teraz.
Pomyśl, że wiele z tych osób dzieli czasem Twój aktualny stan, chociaż tego "nie widać". Wiele z tych osób było dziś na Eucharystii a przez ich źrenice patrzy na Ciebie Bóg i cierpi razem z Tobą. Wie co czujesz. Chce Cię z tego wyrwać. Postawi Cię przed osobami i sytuacjami, które będą zaproszeniem do wyjścia z tego stanu. Jesteś pod wpływem nieprzyjaciela, który brutalnie Cię zaatakował.
Teraz najważniejsze. Przeciwieństwem życia nie jest śmierć. Zarówno jedno jak i drugie jest darem Boga, który czuwa nad nami - Swymi dziećmi.
Przeciwieństwem życia jest jego brak. Tak jak przeciwieństwem światła jest brak światła.
Jeśli nie czujesz w sobie życia to znaczy, że nieprzyjaciel był na tyle bezczelny by próbować Ci je ukraść. Robi to kłamiąc, fałszując Twoją pamięć, ocenę sytuacji, osądy. Nie podejmuj z nim dyskusji. My jako ludzie jesteśmy inteligentni. Zły jest inteligencją. Bez Boga nic sami nie możemy uczynić.
Jeśli miewasz ciemne dni, sprawdź czy jesteś w grupie ryzyka:
Hungry - głodny
Angry - zdenerwowany
Lonely - samotny
Tired - zmęczony
Zły lubi atakować osłabione osoby.Nie bierz jego myśli do siebie. To podszepty z zewnątrz, nie rozmawiasz w myślach ze sobą tylko niestety z nim.
Bóg natomiast jest Zawsze Dobry i wszystko czego potrzeba to pozwolić się Jemu odnaleźć. Nawet jeśli będzie to wymuszona wycieczka metrem.
Trzymajcie się!
Depresyjne myśli
Niemoc
Przygnębienie
Samooskarżanie
Poczucie bólu
Lękliwość
Ochota by się schować
Ucieczka w sen
Ucieczka w lenistwo
Ucieczka w używki (jedzenie, picie, oglądanie, ...)
Brak energii
Ciemne dni
Jeśli powyższe było kiedyś Twoim doświadczeniem - doskonale wiesz o czym piszę. Tutaj postawię pytanie: czy będąc w tym stanie ktokolwiek zastanawiając się "skąd się to wzięło? jaki miało początek?" jest w stanie udzielić szczerej odpowiedzi na to pytanie?
To zaskakujące, że najczęściej nie lub odpowiedzi odnoszą się do błahych czy też wyolbrzymionych przyczyn. Osobie zainfekowanej takim stanem wydaje się, że "tak było zawsze", "nie ma już wyjścia". Co gorsza mogą pojawić się myśli o rzekomo "słusznej karze", "takim już losie" czy czymś podobnym.
To jest kłamstwo. Na tyle perfidne by trzymać zaatakowaną osobę możliwie daleko od dobrego lekarstwa - obecności innych osób. Tak, bo Bóg przychodzi przez osoby. Nawet, jeśli to przypadkowi ludzie w metrze, autobusie, na przystanku czy w centrum handlowym. Nie musisz z nimi rozmawiać. Po prostu daj sobie zgodę na istnienie. Bądź ty i teraz.
Pomyśl, że wiele z tych osób dzieli czasem Twój aktualny stan, chociaż tego "nie widać". Wiele z tych osób było dziś na Eucharystii a przez ich źrenice patrzy na Ciebie Bóg i cierpi razem z Tobą. Wie co czujesz. Chce Cię z tego wyrwać. Postawi Cię przed osobami i sytuacjami, które będą zaproszeniem do wyjścia z tego stanu. Jesteś pod wpływem nieprzyjaciela, który brutalnie Cię zaatakował.
Teraz najważniejsze. Przeciwieństwem życia nie jest śmierć. Zarówno jedno jak i drugie jest darem Boga, który czuwa nad nami - Swymi dziećmi.
Przeciwieństwem życia jest jego brak. Tak jak przeciwieństwem światła jest brak światła.
Jeśli nie czujesz w sobie życia to znaczy, że nieprzyjaciel był na tyle bezczelny by próbować Ci je ukraść. Robi to kłamiąc, fałszując Twoją pamięć, ocenę sytuacji, osądy. Nie podejmuj z nim dyskusji. My jako ludzie jesteśmy inteligentni. Zły jest inteligencją. Bez Boga nic sami nie możemy uczynić.
Jeśli miewasz ciemne dni, sprawdź czy jesteś w grupie ryzyka:
Hungry - głodny
Angry - zdenerwowany
Lonely - samotny
Tired - zmęczony
Zły lubi atakować osłabione osoby.Nie bierz jego myśli do siebie. To podszepty z zewnątrz, nie rozmawiasz w myślach ze sobą tylko niestety z nim.
Bóg natomiast jest Zawsze Dobry i wszystko czego potrzeba to pozwolić się Jemu odnaleźć. Nawet jeśli będzie to wymuszona wycieczka metrem.
Trzymajcie się!
środa, 29 marca 2017
Serce w pokoju
Mamy coraz więcej rzeczy, doświadczamy coraz więcej DOBRA, jesteśmy coraz bogatsi w wiedzę i umiejętności. Spotykamy coraz więcej ciekawych ludzi, rozwijamy się, mamy coraz większe możliwości....
a jednak więcej osób zna co najmniej jedną osobę doświadczaną przez depresję (np. siebie;)). Statystyki mówią o dwucyfrowej wartości osób dotkniętych tą chorobą. Jak kogoś interesują szczegóły zapraszam na http://www.psychiatria.pl/artykul/depresja-czym-jest-ta-choroba/544 albo nawet na http://objawydepresji.pl/
Co się z nami dzieje?
Kojarzysz poczucie braku energii (życiowej), niską samoocenę, brak możliwości zrobienia czegokolwiek, nawet zgodzenie się z konsekwencjami zaniechania czegokolwiek (przecież i tak jestem....)? A może ścisk w gardle, żołądku, zaniki łaknienia, zrywy i powroty, ... .
Za czasów Jezusa też tak było i dzięki Bogu przypomniał mi o tym ksiądz na rekolekcjach u Dominikanów na Służewiu. By nie lać wody podzielę się z Tobą tym co zapamiętałem w kilku lapidarnych punktach.
1. Prawdziwy pokój serca to owoc relacji z Bogiem, coś jak jabłko na drzewie a nie cel sam sobie. Jeśli dążysz do pokoju serca a nie chcesz uporządkować podstaw swojego życia jesteś jak dziecko, próbujące złapać dym. Krótkotrwała to zabawa.
2. Prawdziwy pokój serca jest jak dom zbudowany na skale. Pamiętasz jak Jezus spał podczas burzy na jeziorze? To właśnie to. Nota bene miało to miejsce przed wydarzeniem wypędzenia legionu demonów, które później w skórze świń wróciły do tego samego jeziora. Jezus tam nie rozprawiał się z burzą a właśnie demonem, który chciał przeszkodzić mu w realizacji tego co należało. I tu pojawia się punkt trzeci.
3. Czasem kłopoty zdarzają się bo dzieje się z nami źle. Czasem jednak poważne przychodzą wtedy gdy dzieje się z nami dobrze by zawrócić z drogi. Kłopoty po prostu są!
4. Gdy jednak masz pokój serca możesz przez nie przejść suchą stopą. Chodzić po wężach, które choć będą gryzły to nie umrzesz (w grzechu).
5. Jak otworzyć drzwi tego pokoju?
powrotem do relacji z Bogiem; odejściem od zakłamania rzeczywistości, wprowadzeniem prawdy do relacji, skończeniem z udawaniem, no matter what
a) pokora
pokora to odwaga by spojrzeć na siebie oczami Bogami i nie zakłamywać rzeczywistości. Tak to prawda - nie jest ani tak dobrze ani tak źle jak Ci się wydaje. Czy to nie ironia, że pyszałek jak nie jest najlepszy zaczyna oskarżać się od najgorszych? Osoba pokorna nie czuje się zmuszona by dźwigać ciężar odpowiedzialności. Po prostu jest, nawet jeśli .... .
Tu na marginesie - ważniejsza od przestrzegania prawa jest Miłość. Jeśli wciąż oskarżasz siebie i innych daruj sobie zachowywanie postu dwa razy w tygodniu - to i tak "nie działa" ;)
b) skrucha
pokora jest konieczna by dobrze żałować - tzn. w miejsce samooskarżania wprowadzić chęć do zmiany. Nie słuchaj głosów w głowie - weryfikuj rzeczywistość. Nie prowadź dialogu wewnętrznego, stań przed lustrem i powiedz do siebie "a Bóg i tak wymarzył sobie właśnie mnie"
c) komunia
komunia to kontakt, siła do działania i odcięcie od codziennych fuck-up-ów; jeśli nie masz grzechu ciężkiego powstrzymywanie się od komunii świętej jest głupotą; daj szansę Bogu by FIZYCZNIE mógł przyjść do Ciebie a także korzystając z Ciebie do innych; nie rozkminiaj, rób swoje; odcinając się od źródła siły wystawiasz się na poważny strzał
d) modlitwa
modlitwa to kontakt; jeśli brakuje Ci na niej poczucia obecności Boga - sprawdź koniecznie czy sam tam jesteś; z modlitwą jest jak z korzeniem kozłka - zadziała tylko brany regularnie; pierwsze efekty po miesiącu; nie liczy się wielkość dawki tylko regularność jej przyjmowania
Przy okazji macie jakieś doświadczenia z dziurawcem albo szafranem?:)
6. Wszystko czego potrzebujesz masz w sobie. Czasem jednak trzeba wybrać się na prawdę daleko by odkryć to, co od zawsze leżało w zasięgu ręki.
7. Dobrej podróży!
A na deser teledysk:
Trzymajmy się!
a jednak więcej osób zna co najmniej jedną osobę doświadczaną przez depresję (np. siebie;)). Statystyki mówią o dwucyfrowej wartości osób dotkniętych tą chorobą. Jak kogoś interesują szczegóły zapraszam na http://www.psychiatria.pl/artykul/depresja-czym-jest-ta-choroba/544 albo nawet na http://objawydepresji.pl/
Co się z nami dzieje?
Kojarzysz poczucie braku energii (życiowej), niską samoocenę, brak możliwości zrobienia czegokolwiek, nawet zgodzenie się z konsekwencjami zaniechania czegokolwiek (przecież i tak jestem....)? A może ścisk w gardle, żołądku, zaniki łaknienia, zrywy i powroty, ... .
Za czasów Jezusa też tak było i dzięki Bogu przypomniał mi o tym ksiądz na rekolekcjach u Dominikanów na Służewiu. By nie lać wody podzielę się z Tobą tym co zapamiętałem w kilku lapidarnych punktach.
1. Prawdziwy pokój serca to owoc relacji z Bogiem, coś jak jabłko na drzewie a nie cel sam sobie. Jeśli dążysz do pokoju serca a nie chcesz uporządkować podstaw swojego życia jesteś jak dziecko, próbujące złapać dym. Krótkotrwała to zabawa.
2. Prawdziwy pokój serca jest jak dom zbudowany na skale. Pamiętasz jak Jezus spał podczas burzy na jeziorze? To właśnie to. Nota bene miało to miejsce przed wydarzeniem wypędzenia legionu demonów, które później w skórze świń wróciły do tego samego jeziora. Jezus tam nie rozprawiał się z burzą a właśnie demonem, który chciał przeszkodzić mu w realizacji tego co należało. I tu pojawia się punkt trzeci.
3. Czasem kłopoty zdarzają się bo dzieje się z nami źle. Czasem jednak poważne przychodzą wtedy gdy dzieje się z nami dobrze by zawrócić z drogi. Kłopoty po prostu są!
4. Gdy jednak masz pokój serca możesz przez nie przejść suchą stopą. Chodzić po wężach, które choć będą gryzły to nie umrzesz (w grzechu).
5. Jak otworzyć drzwi tego pokoju?
powrotem do relacji z Bogiem; odejściem od zakłamania rzeczywistości, wprowadzeniem prawdy do relacji, skończeniem z udawaniem, no matter what
a) pokora
pokora to odwaga by spojrzeć na siebie oczami Bogami i nie zakłamywać rzeczywistości. Tak to prawda - nie jest ani tak dobrze ani tak źle jak Ci się wydaje. Czy to nie ironia, że pyszałek jak nie jest najlepszy zaczyna oskarżać się od najgorszych? Osoba pokorna nie czuje się zmuszona by dźwigać ciężar odpowiedzialności. Po prostu jest, nawet jeśli .... .
Tu na marginesie - ważniejsza od przestrzegania prawa jest Miłość. Jeśli wciąż oskarżasz siebie i innych daruj sobie zachowywanie postu dwa razy w tygodniu - to i tak "nie działa" ;)
b) skrucha
pokora jest konieczna by dobrze żałować - tzn. w miejsce samooskarżania wprowadzić chęć do zmiany. Nie słuchaj głosów w głowie - weryfikuj rzeczywistość. Nie prowadź dialogu wewnętrznego, stań przed lustrem i powiedz do siebie "a Bóg i tak wymarzył sobie właśnie mnie"
c) komunia
komunia to kontakt, siła do działania i odcięcie od codziennych fuck-up-ów; jeśli nie masz grzechu ciężkiego powstrzymywanie się od komunii świętej jest głupotą; daj szansę Bogu by FIZYCZNIE mógł przyjść do Ciebie a także korzystając z Ciebie do innych; nie rozkminiaj, rób swoje; odcinając się od źródła siły wystawiasz się na poważny strzał
d) modlitwa
modlitwa to kontakt; jeśli brakuje Ci na niej poczucia obecności Boga - sprawdź koniecznie czy sam tam jesteś; z modlitwą jest jak z korzeniem kozłka - zadziała tylko brany regularnie; pierwsze efekty po miesiącu; nie liczy się wielkość dawki tylko regularność jej przyjmowania
Przy okazji macie jakieś doświadczenia z dziurawcem albo szafranem?:)
6. Wszystko czego potrzebujesz masz w sobie. Czasem jednak trzeba wybrać się na prawdę daleko by odkryć to, co od zawsze leżało w zasięgu ręki.
7. Dobrej podróży!
A na deser teledysk:
Trzymajmy się!
wtorek, 24 stycznia 2017
Czy czujesz się arcydziełem?
Chciałbym tyle dziś napisać, ale to może jeszcze nie ten czas. Zamiast tego serdecznie zapraszam do obejrzenia filmiku oraz przeczytania "kartki z kalendarza". To niesamowite jak łatwo zafałszować sobie rzeczywistość i ranić siebie (potem innych) przykrywając to pozorami dobra.
Bóg jest dobry! Każdy może powiedzieć "Ja Jestem unikalnym arcydziełem" . Tylko 4 słowa a można o nich myśleć przez cały wieczór
Ja Jestem
Unikalnym
Arcydziełem
A teraz najlepsze - zapraszam na film:
pozdrowienia
Michał
Bóg jest dobry! Każdy może powiedzieć "Ja Jestem unikalnym arcydziełem" . Tylko 4 słowa a można o nich myśleć przez cały wieczór
Ja Jestem
Unikalnym
Arcydziełem
A teraz najlepsze - zapraszam na film:
pozdrowienia
Michał
poniedziałek, 22 sierpnia 2016
Za wodospadem
źródło: http://www.divetime.com/photos/Featured/Tobias_Friedrich/Behind_a_Waterfall_7369.html
Za wodospadem stoję Miłości
oparty mocno o rozum skałę
oddycham głęboko czując że żyję
dotykam tafli
czy dziś dam radę?
Ten bezmiar wód spada ku górze
w zwierciadle widzę Słońca blaski
rozpyla się na nieba chmurze
ginąc w przestrzeni Nieba Łaski
Ta Moc tak wielka lękiem okrywa
sam fakt, że stoję, i ciągle mało
o skałę twardą gładką od wtuleń
szlifuję codziennie zmęczone ciało
Boję się oprzeć o drugą stronę
nie tylko oddychać lecz pić do sytości
boję się w strach mój rękę włożyć
ta woda oddzieli ciało od kości
Lecz przecież to wtedy poniesie do góry
to wtedy przecież spadnie zasłona,
zza której podziwiam Słońce i chmury
przez którą tak stojąc codziennie konam
A kiedyś wreszcie sił mi zabraknie
i spadnę w wodospad Miłości cały
i przejdę przez taflę na Słońca stronę
w to mi nie może zabraknąć wiary
A jeśli zabraknie i wszystko się skończy
Ty Tato będziesz tam czekał na mnie
Nie dasz zabłądzić ani się zgubić
Bo jesteś Chlebem,
tak, nawet na dnie!!!
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
O mądrości trochę inaczej
Dziś chciałbym napisać kilka słów o mądrości. Bardzo zastanowiły mnie wczorajsze czytania. Przeczytajcie zresztą sami [podkreślenia moje], źródło: http://mateusz.pl/czytania/2015/20150816.htm
(Prz 9,1-6)
Mądrość zbudowała sobie dom i wyciosała siedem kolumn, nabiła zwierząt, namieszała wina i stół zastawiła. Służące wysłała, by wołały z wyżynnych miejsc miasta: Prostaczek niech do mnie tu przyjdzie. Do tego, komu brak mądrości, mówiła: Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałam. Odrzućcie głupotę i żyjcie, chodźcie drogą rozwagi!
(Ps 34,2-3.10-15)
REFREN: Wszyscy, zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry
Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.
Bójcie się Pana wszyscy Jego święci,
ci, co się Jego boją, nie zaznają biedy.
Bogacze zubożeli i zaznali głodu,
szukającym Pana niczego nie zabraknie.
Zbliżcie się, synowie, posłuchajcie, co mówię,
będę was uczył bojaźni Pańskiej.
Kim jest ten człowiek, co pożąda życia
i długich dni pragnie, by się nimi cieszyć?
Powściągnij swój język od złego,
a wargi swoje od kłamstwa.
Od zła się odwróć, czyń dobrze,
szukaj pokoju i dąż do niego.
(Ef 5,15-20)
Baczcie pilnie, jak postępujecie, nie jako niemądrzy, ale jako mądrzy. Wyzyskujcie chwilę sposobną, bo dni są złe. Nie bądźcie przeto nierozsądni, lecz usiłujcie zrozumieć, co jest wolą Pana. A nie upijajcie się winem, bo to jest [przyczyną] rozwiązłości, ale napełniajcie się Duchem, przemawiając do siebie wzajemnie w psalmach i hymnach, i pieśniach pełnych ducha, śpiewając i wysławiając Pana w waszych sercach. Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa!
(J 6,56)
Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim.
(J 6,51-58)
Jezus powiedział do tłumów: Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata. Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: Jak On może nam dać /swoje/ ciało do spożycia? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.
Tyle czytania.
Ja kiedyś myślałem, że mądrość jest wartością absolutną. Poszukiwałem jej za wszelką cenę. To piękna perspektywa: "Mądrość zbudowała sobie dom i wyciosała siedem kolumn, nabiła zwierząt, namieszała wina i stół zastawiła". Sukces pełną gębą. Można jeść chleb i pić wino. Gorzej jednak zatrzymać się na tym zdaniu nie doczytawszy do końca. Nie dziwne więc, że najbardziej imponowała mi postać Salomona. Dysonans pojawiał się tylko przy jesieni jego życia. Zaraz jednak pojawiała się myśl: z pewnością coś pomyliłeś, nie szukaj, to nie ważne, ... . No jednak bardzo ważne!
Powyższe czytania to dla mnie jeszcze jedno potwierdzenie słów z hymnu o miłości św. Pawła. Bez Miłości - mądrość - choćby i największa to "miedź brzęcząca" lub "cymbał brzmiący". Duża też różnica między wyglądaniem jak pijany (jak apostołowie po zesłaniu Ducha Świętego) a rzeczywiście byciem na tzw. dużej [choćby i najmądrzejszej] bani. Mówiąc wprost: lepiej być niesłusznie posądzonym o pijaństwo niż być podziwianym pijakiem, nawet jeśli na przysłowiowym "haju" mądrze się gada. Zresztą, Jezus mówił o faryzeuszach: słuchajcie co mówią, ale tego co robią nie naśladujcie;).
Dla mnie klucz to "usiłujcie zrozumieć, co jest wolą Pana". Mam nadzieję, że i to okno stanie przede mną otworem.
(Prz 9,1-6)
Mądrość zbudowała sobie dom i wyciosała siedem kolumn, nabiła zwierząt, namieszała wina i stół zastawiła. Służące wysłała, by wołały z wyżynnych miejsc miasta: Prostaczek niech do mnie tu przyjdzie. Do tego, komu brak mądrości, mówiła: Chodźcie, nasyćcie się moim chlebem, pijcie wino, które zmieszałam. Odrzućcie głupotę i żyjcie, chodźcie drogą rozwagi!
(Ps 34,2-3.10-15)
REFREN: Wszyscy, zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry
Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.
Bójcie się Pana wszyscy Jego święci,
ci, co się Jego boją, nie zaznają biedy.
Bogacze zubożeli i zaznali głodu,
szukającym Pana niczego nie zabraknie.
Zbliżcie się, synowie, posłuchajcie, co mówię,
będę was uczył bojaźni Pańskiej.
Kim jest ten człowiek, co pożąda życia
i długich dni pragnie, by się nimi cieszyć?
Powściągnij swój język od złego,
a wargi swoje od kłamstwa.
Od zła się odwróć, czyń dobrze,
szukaj pokoju i dąż do niego.
(Ef 5,15-20)
Baczcie pilnie, jak postępujecie, nie jako niemądrzy, ale jako mądrzy. Wyzyskujcie chwilę sposobną, bo dni są złe. Nie bądźcie przeto nierozsądni, lecz usiłujcie zrozumieć, co jest wolą Pana. A nie upijajcie się winem, bo to jest [przyczyną] rozwiązłości, ale napełniajcie się Duchem, przemawiając do siebie wzajemnie w psalmach i hymnach, i pieśniach pełnych ducha, śpiewając i wysławiając Pana w waszych sercach. Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa!
(J 6,56)
Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim.
(J 6,51-58)
Jezus powiedział do tłumów: Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata. Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: Jak On może nam dać /swoje/ ciało do spożycia? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.
Tyle czytania.
Ja kiedyś myślałem, że mądrość jest wartością absolutną. Poszukiwałem jej za wszelką cenę. To piękna perspektywa: "Mądrość zbudowała sobie dom i wyciosała siedem kolumn, nabiła zwierząt, namieszała wina i stół zastawiła". Sukces pełną gębą. Można jeść chleb i pić wino. Gorzej jednak zatrzymać się na tym zdaniu nie doczytawszy do końca. Nie dziwne więc, że najbardziej imponowała mi postać Salomona. Dysonans pojawiał się tylko przy jesieni jego życia. Zaraz jednak pojawiała się myśl: z pewnością coś pomyliłeś, nie szukaj, to nie ważne, ... . No jednak bardzo ważne!
Powyższe czytania to dla mnie jeszcze jedno potwierdzenie słów z hymnu o miłości św. Pawła. Bez Miłości - mądrość - choćby i największa to "miedź brzęcząca" lub "cymbał brzmiący". Duża też różnica między wyglądaniem jak pijany (jak apostołowie po zesłaniu Ducha Świętego) a rzeczywiście byciem na tzw. dużej [choćby i najmądrzejszej] bani. Mówiąc wprost: lepiej być niesłusznie posądzonym o pijaństwo niż być podziwianym pijakiem, nawet jeśli na przysłowiowym "haju" mądrze się gada. Zresztą, Jezus mówił o faryzeuszach: słuchajcie co mówią, ale tego co robią nie naśladujcie;).
Dla mnie klucz to "usiłujcie zrozumieć, co jest wolą Pana". Mam nadzieję, że i to okno stanie przede mną otworem.
piątek, 24 lipca 2015
Na rozstajach dróg
Alicja dotarła na rozstaje dróg. "Którą drogę mam wybrać?" zapytała.
"A dokąd chciałabyś dotrzeć?" odparł kot.
"Nie wiem" odpowiedziała Alicja
"w takim razie" mruknął kot "to nie ma znaczenia ".
ps. tutaj można przeczytać całość dzięki Projektowi Gutenberg :
https://www.gutenberg.org/files/11/11-pdf.pdf
piątek, 8 maja 2015
poniedziałek, 4 maja 2015
Walidacja ;)
Walidacja – w naukach technicznych i informatyce
działanie mające na celu potwierdzenie w sposób udokumentowany i zgodny
z założeniami, że procedury, procesy, urządzenia, materiały, czynności i
systemy rzeczywiście prowadzą do zaplanowanych wyników.
A na poważnie - kto ma dobry pomysł na przetłumaczenie słowa "validation"?
A na pół żartem, pół serio: czy podbiłeś / podbiłaś dziś swój bilet?
Jaki bilet????
obejrzyj:
a więc:
A na poważnie - kto ma dobry pomysł na przetłumaczenie słowa "validation"?
A na pół żartem, pół serio: czy podbiłeś / podbiłaś dziś swój bilet?
Jaki bilet????
obejrzyj:
a więc:
wtorek, 17 lutego 2015
Prawdziwy lider, prawdziwy ojciec
Chciałbym zaprosić Was do obejrzenia krótkiego filmiku i rozmowy o tym co na prawdę oznacza bycie liderem (dla osób bardziej tradycyjnych: co oznacza bycie ojcem).
Etykiety:
ból,
cierpliwość,
coaching,
dialog,
dystans,
empatia,
motywacja,
nigdy nie jest za późno,
ojcostwo,
polecam film,
rodzina,
strach,
zaufanie
piątek, 9 stycznia 2015
Cały świat
cały świat
mój cały wielki świat
to w Twych oczach śmiech
to w Twych oczach blask
milion gwiazd
i tysiąc pięknych miast
nie potrafi mnie zachwycić tak.
więc niech po kres oceany lśnią
nie dla mnie szczyty gór skryte mgłą
i na nic czar egzotycznych plaż
od kiedy w myślach mam Twoją twarz.
paru słów
zaledwie kilku słów
potrzebujesz by zdarzył mi się cud
Nigdy nikt przed Tobą nigdy nikt
nie uczynił świąt
ze zwykłych dni.
więc niech po kres oceany lśnia
nie dla mnie szczyty gór
skryte mgłą
i na nic czar egzotycznych plaż
od kiedy dobrze znam Twoją twarz
kiedyś tak
przerażał mnie ten świat
dziś go schować chcę w ramiona swe
To co trwa co Twoje imie ma
jak słoneczny blask ogrzewa mnie
więc niech po kres oceany lśnią
nie dla mnie szczyty gór skryte mgła
i na nic czar egzotycznych plaż
od kiedy kocham tak Twoją twarz
mój cały wielki świat
to w Twych oczach śmiech
to w Twych oczach blask
milion gwiazd
i tysiąc pięknych miast
nie potrafi mnie zachwycić tak.
więc niech po kres oceany lśnią
nie dla mnie szczyty gór skryte mgłą
i na nic czar egzotycznych plaż
od kiedy w myślach mam Twoją twarz.
paru słów
zaledwie kilku słów
potrzebujesz by zdarzył mi się cud
Nigdy nikt przed Tobą nigdy nikt
nie uczynił świąt
ze zwykłych dni.
więc niech po kres oceany lśnia
nie dla mnie szczyty gór
skryte mgłą
i na nic czar egzotycznych plaż
od kiedy dobrze znam Twoją twarz
kiedyś tak
przerażał mnie ten świat
dziś go schować chcę w ramiona swe
To co trwa co Twoje imie ma
jak słoneczny blask ogrzewa mnie
więc niech po kres oceany lśnią
nie dla mnie szczyty gór skryte mgła
i na nic czar egzotycznych plaż
od kiedy kocham tak Twoją twarz
-
Muzyka
- „Caly Swiat”, wykonawca: Ewa Bem (Google Play • iTunes)
-
Wykonawca
czwartek, 4 września 2014
wtorek, 12 sierpnia 2014
Na wzgórzu
Opublikowany 9 cze 2014
Teledysk do singla "Trifle" z debiutanckiego albumu "At Glade"!
Scenariusz, zdjęcia, montaż i reżyseria:
Fismoll
Kolor korekcja:
Dominik Deras / Badi Badi
Fismoll na Facebooku:
http://on.fb.me/1aVmJnc
NEXTPOP Songwriters' Label
http://www.nextpolabel.com
Scenariusz, zdjęcia, montaż i reżyseria:
Fismoll
Kolor korekcja:
Dominik Deras / Badi Badi
Fismoll na Facebooku:
http://on.fb.me/1aVmJnc
NEXTPOP Songwriters' Label
http://www.nextpolabel.com
I stand on a hill stoję na wzgórzu
With my eyes closed z zamkniętymi oczami
Listening to my pounding heartbeat wsłuchując się w bicie swego serca
I hear little things słyszę małe sprawy
In my blood flow w strumieniu mojej krwi
Like a quiet jak cichą
Melody Melodię
I feel all of me - czuję całego siebie
Wants to resonate chciałbym wybrzmieć
In a new nową, piękną
Euphony Muzyką
This is everything to jest wszystko
This is everything to jest wszystko
Past the deep troubled water za głębinami trosk i kłopotów
And the fears of the dark za lękiem przed ciemnością
There's a hill in the sunlight istnieje wzgórze w blasku słońca
For you to find harmony dla Ciebie byś odnalazł Pokój
Past the deep troubled water za głębinami trosk i kłopotów
And the fears of the dark za lękiem przed ciemnością
There's a hill in the sunlight istnieje wzgórze w blasku słońca
For you dla Ciebie
I run up the hill wbiegam na wzgórze
And lie on the grass i kładę się na trawie
Listening to my pounding wsłuchując się
heartbeat w bicie swego serca
I stand on a hill stoję na wzgórzu
With my eyes closed z zamkniętymi oczami
Listening to my pounding heartbeat wsłuchując się w bicie swego serca
I hear little things słyszę małe sprawy
In my blood flow w strumieniu mojej krwi
Like a quiet jak cichą
Melody Melodię
poniedziałek, 19 maja 2014
Czyń życie dobrym
W każdym oceanie pływają rekiny zjadające ludzi
ale ciągle pływamy
W każdej sekundzie, gdzieś na świcie uderza błyskawica,
ale my wciąż bawimy się na deszczu
W 49-u na 50 stanów można znaleźć jadowite węże,
ale my wciąż szukamy przygody
samochód może się rozbić, budynek zawalić,
ale my wciąż jeździmy i kochamy wracać do domu
Ponieważ, myślę sobie, gdzieś głęboko wiemy, że choć
wszystkie złe rzeczy mogą wydarzyć się w życiu
nie są w stanie powstrzymać nas przed
czynieniem naszego życia
DOBRYM!
Wersja z wgranym tekstem:
Subskrybuj:
Posty (Atom)

